Posiedzenie odwoławcze, jak informuje wp.pl, odbyło się w środę przed sądem w Miszkolcu. Obrońca kierowcy zakwestionował wcześniejszą decyzję o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztowania. Argumentował, że mężczyzna nie będzie utrudniał postępowania i może oczekiwać na dalszy tok sprawy poza aresztem.
Sąd nie przychylił się jednak do tego wniosku.
Sąd odrzucił część argumentów prokuratury
Jak wynika z informacji publikowanych przez węgierskie media, podczas posiedzenia sąd nie podzielił wszystkich argumentów przedstawianych wcześniej przez prokuraturę.
Jednym z nich była obawa, że po opuszczeniu aresztu Robert M. mógłby próbować wpływać na bieg czynności związanych z ustalaniem przyczyn katastrofy, w tym na opinie przygotowywane przez biegłych.
Sąd uznał, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Jak relacjonują węgierscy dziennikarze, sędzia wskazał, że trudno zakładać, aby Polak przebywający na wolności na terenie obcego państwa miał możliwość wywierania wpływu na pracę węgierskich ekspertów.
Ostatecznie zdecydował jednak o utrzymaniu aresztu.
Może zostać za kratami do 18 września
Kluczowe znaczenie dla decyzji sądu miało ryzyko opuszczenia przez podejrzanego Węgier.
Robert M. jest obywatelem Polski i, jak wskazano podczas posiedzenia, nie ma z Węgrami żadnych trwałych związków. Zdaniem sądu w takiej sytuacji istnieje ryzyko, że mężczyzna mógłby wyjechać do Polski, a tym samym utrudnić prowadzenie postępowania.
Węgierski sąd zaznaczył przy tym, że samo obce obywatelstwo czy przewidywana kara nie mogą automatycznie oznaczać ryzyka ucieczki. W tym przypadku znaczenie ma przede wszystkim brak powiązań podejrzanego z Węgrami.
Tymczasowy areszt został utrzymany co najmniej do 18 września.
Tragiczny wypadek na M3
Do katastrofy doszło na autostradzie M3 w rejonie miejscowości Mezőkeresztes. Polski autokar wracał z Bośni i Hercegowiny. Podróżowała nim pielgrzymka z Podkarpacia.
Według informacji węgierskiej policji pojazd jechał w kierunku Nyíregyházy. W pewnym momencie zjechał z autostrady do rowu i przewrócił się na bok.
Autokarem podróżowało 57 pasażerów oraz dwóch kierowców. W wyniku katastrofy zginęło 12 osób, a wiele kolejnych zostało rannych.
Najciężej poszkodowani trafili do węgierskich szpitali. Część rannych była następnie transportowana do Polski, gdzie kontynuowano ich leczenie.
Śledztwo w sprawie katastrofy trwa
Decyzja sądu w Miszkolcu oznacza, że Robert M. pozostanie do dyspozycji węgierskiego wymiaru sprawiedliwości. Postępowanie ma wyjaśnić dokładne okoliczności i przyczyny tragedii.
Śledczy analizują między innymi przebieg wypadku oraz okoliczności, w jakich autokar zjechał z drogi. Istotną rolę w ustaleniu przebiegu zdarzenia będą miały opinie biegłych oraz pozostały materiał dowodowy.
Na obecnym etapie kierowca pozostaje podejrzanym, a o jego odpowiedzialności karnej ostatecznie zdecyduje węgierski sąd.

Napisz komentarz
Komentarze