Odpowiedź może mieć bardzo praktyczne znaczenie dla osób, które chcą w najbliższym czasie budować dom, realizować inwestycję albo zagospodarować posiadaną działkę.
Tysiące wniosków o warunki zabudowy
Jak poinformowała Małgorzata Pączek, w 2025 roku do Wydziału Architektury wpłynęło około 4200 wniosków o wydanie decyzji o warunkach zabudowy. W tym roku jest ich już około 2500. Skala zainteresowania wyraźnie wzrosła przed końcem sierpnia – tylko w poniedziałek do wydziału trafiło około 100 kolejnych wniosków.
To właśnie data 31 sierpnia może okazać się dla wielu mieszkańców kluczowa.
Urzędniczka wyjaśniła, że po wejściu w życie nowych przepisów, jeżeli Rzeszów nadal nie będzie miał uchwalonego planu ogólnego, zwykłe wnioski o wydanie warunków zabudowy nie będą mogły być procedowane na dotychczasowych zasadach.
– Po 31 sierpnia wniosek o warunki zabudowy, złożony przed uchwaleniem planu ogólnego, nie będzie miał podstawy do rozpatrzenia – przekazała podczas sesji Małgorzata Pączek. Dodała, że wyjątkiem pozostaną inwestycje celu publicznego.
To oznacza, że osoby planujące inwestycje na terenach, dla których nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, mogą znaleźć się w bardzo trudnej sytuacji.
Kto zdąży do końca sierpnia, ten zachowuje możliwość procedowania
Wydział Architektury zwraca jednocześnie uwagę na istotną rzecz. Wnioski, które zostaną kompletnie złożone do 31 sierpnia, będą mogły być procedowane niezależnie od tego, kiedy ostatecznie zostanie uchwalony plan ogólny.
Ma to ogromne znaczenie, bo wydanie decyzji o warunkach zabudowy w Rzeszowie nie jest procedurą trwającą kilka dni.
Jak wynika z informacji przedstawionej na sesji, obecnie na decyzję w sprawie „wuzetki” czeka się średnio około pół roku. Na długość postępowania wpływają m.in. uzgodnienia, lokalizacja inwestycji, kwestie własnościowe oraz konieczność zawiadomienia stron postępowania.
– Jeżeli w jednym rejonie mamy kilka czy kilkanaście podobnych wniosków, ich rozpatrywanie może być ze sobą powiązane – tłumaczyła Pączek.
W praktyce oznacza to, że złożenie wniosku przed 31 sierpnia nie musi oznaczać otrzymania decyzji przed tą datą. Kluczowe jest wszczęcie postępowania na dotychczasowych zasadach.
Rzeszów nadal bez planu ogólnego
Problem polega na tym, że Rzeszów nie ma jeszcze uchwalonego planu ogólnego, choć prace nad nim trwają od 2024 roku.
28 maja 2024 roku Rada Miasta Rzeszowa podjęła uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia planu ogólnego. Prezydent miasta ogłosił następnie rozpoczęcie procedury, a mieszkańcy mogli składać wnioski do projektu.
Plan ogólny ma zastąpić dotychczasowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Będzie dokumentem kluczowym dla dalszego planowania przestrzennego miasta, ponieważ jego ustalenia będą wiążące m.in. przy sporządzaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego oraz przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy.
Tymczasem mieszkańcy Rzeszowa nadal nie poznali projektu planu w formie pozwalającej na przeprowadzenie jego dalszej procedury i konsultacji społecznych.
To nie jest tylko problem urzędników. Może dotknąć mieszkańców
Brak planu ogólnego może mieć konsekwencje nie tylko dla dużych deweloperów. W praktyce może dotyczyć również właściciela pojedynczej działki, który chce wybudować dom.
Od 1 września 2026 roku studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego tracą moc. Nowe przepisy uzależniają możliwość wydania decyzji o warunkach zabudowy od wejścia w życie planu ogólnego w danej gminie.
Jednocześnie ustawa przewiduje, że warunki zabudowy mogą być wydawane na terenach znajdujących się w obszarach uzupełnienia zabudowy określonych w planie ogólnym.
Problem Rzeszowa jest więc prosty do zdefiniowania: jeżeli 1 września miasto nadal nie będzie miało obowiązującego planu ogólnego, nowe postępowania dotyczące zwykłych decyzji WZ zostaną zablokowane.
„Wuzetki” mogą zostać zamrożone
Wtorkowa sesja pokazała więc problem, który nie był głównym tematem obrad, ale może mieć dla mieszkańców znacznie poważniejsze konsekwencje niż sama dyskusja nad konkretną inwestycją przy ul. Boruty-Spiechowicza.
Jeżeli do końca sierpnia Rzeszów nie uchwali planu ogólnego, od 1 września może powstać swoista luka inwestycyjna: dotychczasowe studium przestanie obowiązywać, a nowe decyzje o warunkach zabudowy nie będą mogły być wydawane na zasadach obowiązujących wcześniej.
Dla właścicieli działek oznacza to przede wszystkim niepewność. Dla inwestorów – ryzyko wielomiesięcznego oczekiwania. Dla miasta – potencjalny zator w Wydziale Architektury.
Co ważne, problem nie jest hipotetyczny. Sam Wydział Architektury przyznaje, że już teraz mierzy się z tysiącami wniosków, a kolejka po decyzje WZ może sięgać około sześciu miesięcy.
I właśnie dlatego słowa wypowiedziane podczas sesji 25 sierpnia mogą okazać się jedną z najważniejszych informacji dla osób planujących budowę w Rzeszowie w najbliższych miesiącach.

Napisz komentarz
Komentarze