Jak poinformowała Prokuratura Rejonowa w Leżajsku, zdarzenie miało miejsce 18 września 2025 roku na terenie miasta. Oskarżony Kacper M. miał dopuścić się przemocy wobec dwóch psów należących do Wojciecha W. – Goldiego i Coco.
Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna najpierw kopnął psa o imieniu Goldi w okolice podbrzusza. Zwierzę doznało bolesności oraz kilkudniowej dysfunkcji. Jeszcze tragiczniej zakończył się los drugiego psa.
Według aktu oskarżenia 21-latek złapał Coco za sierść w okolicy grzbietu i z dużą siłą rzucił nim o chodnik. W wyniku uderzenia pies doznał złamania kręgosłupa pomiędzy pierwszym a drugim kręgiem szyjnym. Doszło do zerwania rdzenia kręgowego, co spowodowało natychmiastową śmierć zwierzęcia.
Akt oskarżenia obejmuje kilka zarzutów
Prokuratura uznała, iż zachowanie oskarżonego wypełnia znamiona dwóch przepisów ustawy o ochronie zwierząt jednocześnie, a więc odpowiada on za jeden czyn oceniony według kilku regulacji prawa karnego.
Art. 35 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt przewiduje odpowiedzialność karną za zabicie zwierzęcia lub znęcanie się nad nim. Przepis ten stanowi podstawę karania osób, które powodują cierpienie zwierzęcia albo doprowadzają do jego śmierci w sposób niezgodny z prawem.
Art. 35 ust. 1a tej samej ustawy dotyczy znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. W praktyce chodzi o takie działania, które powodują szczególnie duże cierpienie lub są wyjątkowo brutalne.
Z kolei art. 11 § 2 Kodeksu karnego mówi o tzw. zbiegu przepisów ustawy. Oznacza to sytuację, gdy jedno zachowanie spełnia jednocześnie znamiona kilku przestępstw. W takiej sytuacji sąd przypisuje sprawcy jeden czyn, ale ocenia go na podstawie wszystkich pasujących przepisów.
Częściowo przyznał się do zarzucanych czynów
W trakcie postępowania przygotowawczego Kacper M. został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Częściowo przyznał się do zarzucanych mu czynów. Potwierdził, że jednego psa kopnął, a drugiego odrzucił. W swoich wyjaśnieniach twierdził jednak, że działał w obronie własnego psa, który – według jego relacji – miał zostać zaatakowany przez zwierzęta pokrzywdzonego. Zapewniał przy tym, że nie miał zamiaru zrobić im krzywdy.
Za tego rodzaju przestępstwo grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności, a sąd może także orzec m.in. zakaz posiadania zwierząt czy nawiązkę na rzecz organizacji zajmujących się ich ochroną. O dalszym losie oskarżonego zdecyduje teraz sąd. Mężczyzna nie był wcześniej karany.





Napisz komentarz
Komentarze