Podejrzani nie przyznają się do winy
Zarówno Adrian D., jak i Joanna K. nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Oboje złożyli obszerne wyjaśnienia, które są teraz weryfikowane przez śledczych.
W czwartek, 16 stycznia 2026 roku, prokurator skierował do sądu wniosek o przedłużenie aresztu tymczasowego dla Adriana D. o kolejne trzy miesiące – do 2 maja 2026 roku. Mężczyzna przebywa w izolacji od jesieni ubiegłego roku.
Polskie prawo traktuje zgwałcenie dziecka poniżej 15. roku życia jako zbrodnię. Adrianowi D. grozi za to wyjątkowo surowa kara: od 5 lat pozbawienia wolności aż do dożywotniego więzienia.
Ponad rok cierpienia
Z ustaleń prokuratury wynika, że dramat małoletniego chłopca (poniżej 15. roku życia) trwał miesiącami. Śledczy wyodrębnili dwa okresy, w których dochodziło do przestępstw: od września 2024 do czerwca 2025 roku oraz od sierpnia do początku listopada 2025 roku.
Według śledczych Adrian D. stosował przemoc, by doprowadzać dziecko do obcowania płciowego. Podczas ostatniego z takich zdarzeń, 2 listopada 2025 roku, chłopiec doznał obrażeń ciała.
Prawda o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami domu, wyszła na jaw dzięki czujności pracowników szkoły, do której uczęszczał pokrzywdzony chłopiec. To tam zauważono sygnały świadczące o krzywdzie dziecka, co pozwoliło na interwencję organów ścigania i zatrzymanie sprawcy 5 listopada 2025 roku.
Zarzuty dla matki i środki zapobiegawcze
W toku śledztwa prokurator postawił zarzuty również matce chłopca, 35-letniej Joannie K. Kobieta odpowie za znęcanie się nad synem poprzez zaniechanie udzielenia mu pomocy w dniu, w którym doznał on obrażeń.
Wobec matki zastosowano tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze. Joanna K. pozostaje pod dozorem policji, ma zakaz opuszczania kraju oraz otrzymała surowy zakaz kontaktowania się i zbliżania do Adriana D. i do swoich synów.





Napisz komentarz
Komentarze