Za dnia robili rekonesans, po zmroku usiłowali odzyskać miedź
Do zdarzenia doszło w miniony piątek. Pracownicy ochrony jednego z obiektów zlokalizowanych przy ulicy Ciepłowniczej w Rzeszowie zwrócili uwagę na podejrzanie zachowujące się osoby. Przed południem oglądały one dużą, drewnianą szpulę, na którą nawinięty był wartościowy kabel miedziany. Gdy te same postacie pojawiły się w tym samym miejscu po zapadnięciu zmroku, ochroniarze nabrali pewności, że może dochodzić do przestępstwa i natychmiast zaalarmowali dyżurnego z komisariatu na Nowym Mieście.

Skierowany na miejsce patrol zastał dowody na to, że sprawcy zdążyli już przystąpić do działania. Na miejscu kradzieży policjanci zabezpieczyli brzeszczot oraz znaczny fragment odciętego przewodu. Został on częściowo rozerwany na miejscu, co miało ułatwić szybkie wydobycie miedzi oraz aluminium.
Szybka obława przy stacji paliw i w zaparkowanym aucie
Rozmowa z pracownikami ochrony pozwoliła policjantom na sprawne ustalenie rysopisów prawdopodobnych sprawców. Z ustaleń wynikało, że dwie osoby oddaliły się w kierunku pobliskiej stacji paliw. Funkcjariusze niezwłocznie udali się w ten rejon, gdzie zatrzymali 43-letnią kobietę oraz 41-letniego mężczyznę – dokładnie te same osoby, które przed południem prowadziły obserwację terenu.

Niedługo później w ręce mundurowych wpadli kolejni trzej wspólnicy. Na tylnej kanapie samochodu marki Renault Laguna, zaparkowanego w niewielkiej odległości od miejsca zdarzenia, policjanci zastali 46-latka. Po chwili do pojazdu podszedł 35-letni mężczyzna. Cała czwórka została przewieziona do policyjnej izby zatrzymań. Jak się okazało, wszyscy byli pod wpływem alkoholu – badania wykazały w ich organizmach od 1 do 1,5 promila.
Odpowiedzą za kradzież w warunkach recydywy i multirecydywy
Śledczy z Nowego Miasta zebrali materiał dowodowy, który pozwolił na przedstawienie zatrzymanym zarzutów kradzieży około 60 metrów miedzianego kabla. Wartość skradzionego mienia oszacowano wstępnie na blisko 4,5 tysiąca złotych. Wszystkim grozi surowa kara, jednak w przypadku męskiej części grupy sankcje mogą być wyjątkowo dolegliwe. Najmłodszy, 35-latek, popełnił przestępstwo w warunkach recydywy, natomiast jego dwaj starsi koledzy odpowiadać będą w warunkach tzw. multirecydywy.
To jednak nie koniec problemów 41-latka. Śledczy ustalili, że to właśnie on przyjechał na miejsce zdarzenia samochodem marki Renault, mimo że posiada dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. W związku z tym mężczyzna usłyszał dodatkowy zarzut niestosowania się do sądowych zakazów. Policjanci ustalają również, czy w momencie kierowania autem znajdował się pod wpływem alkoholu. O dalszym losie całej grupy zadecyduje sąd.

Napisz komentarz
Komentarze