Mieszkańcy gminy Łukowa oraz służby ratownicze mierzą się z jednym z największych zagrożeń pożarowych w tym sezonie. W okolicach miejscowości Kozaki wybuchł pożar, który błyskawicznie objął ogromne połacie leśne, stawiając na nogi formacje gaśnicze z całego regionu.
100 hektarów w ogniu: Krytyczna sytuacja pod Łukową
Ogień pojawił się w lasach Nadleśnictwa Józefów około godziny 15:00. Choć leśnicy i strażacy zareagowali natychmiast, trudne warunki i sucha ściółka sprawiły, że żywioł szybko wymknął się spod kontroli. Według najnowszych szacunków, płomienie objęły już obszar około 100 hektarów.
Skala zdarzenia wymagała nadzwyczajnej mobilizacji:
- W akcji bezpośrednio uczestniczy około 300 strażaków.
- Na miejscu pracuje 70 pojazdów ratowniczo-gaśniczych.
- Logistykę wspierają cztery cysterny, które nieprzerwanie dowożą wodę do trudno dostępnych miejsc.
- Pomocy udzielają strażacy z Podkarpacia.
Wsparcie z powietrza i dowodzenie na najwyższym szczeblu
Przy tak rozległym pożarze działania naziemne to tylko połowa sukcesu. Kluczową rolę odgrywają śmigłowce gaśnicze zadysponowane przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych, które zrzutami wody próbują powstrzymać rozprzestrzenianie się ognia w koronach drzew. Ich wsparcie jest niezbędne ze względu na trudne ukształtowanie terenu leśnego, które uniemożliwia ciężkim wozom dotarcie do samego jądra pożaru.
Sytuacja jest na tyle poważna, że działaniami bezpośrednio na miejscu dowodzi zastępca Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie, st. bryg. Marek Chwalczuk.
Służby robią wszystko, aby ogień nie przedostał się w stronę zabudowań mieszkalnych. Walka z żywiołem trwa, a strażacy przygotowują się na długie godziny działań, mających na celu opanowanie i ostateczne zdławienie zarzewi ognia.





Napisz komentarz
Komentarze