Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 29 stycznia 2026 11:05
RZESZÓW INFO
Reklama

PCLA w Rzeszowie. Stadion gotowy, ale z wąskim gardłem dojazdowym

Podziel się
Oceń

Podkarpackie Centrum Lekkiej Atletyki w Rzeszowie miało być wizytówką miasta i regionu. Nowoczesny stadion przy ul. Wyspiańskiego, budowany za około 200 mln zł, wchodzi w decydującą fazę realizacji, a jego otwarcie planowane jest na jesień. Problem w tym, że coraz głośniej mówi się o ograniczeniach, które mogą sprawić, że obiekt na 8 tysięcy miejsc będzie mógł przyjąć… znacznie mniej widzów.
PCLA w Rzeszowie. Stadion gotowy, ale z wąskim gardłem dojazdowym
Wizualizacja PCLA.

Źródło: archiuwm

Chodzi o dojazd i drogi ewakuacyjne. A dokładniej o grunty wokół stadionu, których miasto dziś nie ma w wystarczającym zakresie.

Stadion na tysiąc osób?

Temat wybrzmiał mocno podczas ostatniej sesji Rady Miasta Rzeszowa. Radni usłyszeli, że przy obecnym stanie własności działek i układzie komunikacyjnym służby mogą nie wyrazić zgody na imprezy masowe powyżej tysiąca osób. To oznaczałoby, że koncerty, mecze podwyższonego ryzyka czy duże wydarzenia plenerowe staną pod znakiem zapytania.

– Jesteśmy na zaawansowanym etapie budowy stadionu za 200 mln zł, w którym ma się zmieścić 8 tysięcy osób, ale bez pozyskania dodatkowych działek nie będzie można organizować imprez powyżej tysiąca osób – mówiła podczas sesji radna Elżbieta Niedzielska z Razem dla Rzeszowa.

Prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek nie ukrywał, że bez alternatywnego dojazdu miasto nie ma szans na wydarzenia, które w przypadku koncertów mogłyby przyciągać nawet 20 tysięcy uczestników.

Zamiana gruntów wraca na stół

Władze miasta wskazują jedno główne rozwiązanie: zamianę gruntów z deweloperem Resovia Residence. W praktyce oznaczałoby to, że miasto przejmie działki sąsiadujące ze stadionem, co pozwoli na budowę dróg, zaplecza i stref bezpieczeństwa. Jednocześnie teren ten zostałby zabezpieczony przed intensywną zabudową mieszkaniową.

W zamian deweloper miałby otrzymać atrakcyjną lokalizację przy ul. Moniuszki, czyli obecny Plac Balcerowicza, gdzie działa popularny bazar „Balcerek”. Warunek ratusza jest jasny: w nowym obiekcie muszą znaleźć się miejsca dla dotychczasowych handlowców.

To jednak nie pierwszy raz, gdy temat wraca. Podobna propozycja w 2023 roku zakończyła się fiaskiem po protestach kupców i braku zgody radnych. Teraz część z nich domaga się konkretnych wizualizacji i twardych zapisów, zanim podejmie decyzję.

Radni: zaskoczenie i pytania o przeszłość

Dyskusja w radzie była momentami bardzo ostra. Radni opozycji, ale też część koalicji, przypominali deklaracje sprzed kilku lat, gdy zapewniano, że miasto dysponuje kompletem gruntów potrzebnych do realizacji inwestycji.

– Odczytujemy tę informację jako szok i niedowierzanie – mówił Aleksander Szala z PiS. Michał Wróbel z Razem dla Rzeszowa pytał wprost, dlaczego kwestii dojazdu i logistyki nie zabezpieczono na etapie przygotowań, skoro stadion był planowany jako obiekt wielofunkcyjny.

Prezydent Fijołek odpowiadał, że pozwolenie na budowę stadionu zostało wydane zgodnie z prawem i na działkach należących do miasta. Podkreślał też, że rozmowy z prywatnym właścicielem terenów wymagają czasu, a sięgnięcie po wywłaszczenie w trybie specustawy drogowej mogłoby skończyć się wieloletnimi sporami i utratą około 60 mln zł rządowego dofinansowania.

Miasto: obiekt spełnia wymogi

Po burzliwej sesji głos zabrał także ratusz. W oficjalnym stanowisku rzeczniczka prasowa prezydenta, Marzena Kłeczek-Krawiec, podkreśliła, że stadion spełnia wszystkie wymagania wynikające z ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych.

Jak zaznaczono, trwają uzgodnienia z policją dotyczące alternatywnej trasy dojazdu dla kibiców gości na mecze piłki nożnej i dotyczy to wyłącznie takich wydarzeń. Warunki ewakuacji zostały szczegółowo opisane w projekcie budowlanym, a wokół obiektu miasto dysponuje terenem o powierzchni około 40 tys. m², z drogami oraz parkingami na 334 samochody i 18 autobusów.

Co dalej?

Pełnomocnik prezydenta ds. inwestycji Dariusz Urbanik uspokaja, że podstawowa funkcja PCLA, czyli zawody lekkoatletyczne, nie jest zagrożona. Spór dotyczy przede wszystkim imprez masowych i wydarzeń o podwyższonym ryzyku, gdzie wymagania dotyczące ewakuacji i dojazdu są znacznie ostrzejsze.

Kluczowe decyzje mają zapaść pod koniec lutego, na kolejnej sesji Rady Miasta. To wtedy okaże się, czy radni zgodzą się na kontrowersyjną zamianę gruntów. Od tej decyzji zależy, czy PCLA będzie pełnoprawnym stadionem wielofunkcyjnym, czy obiektem, który od początku będzie musiał działać z poważnymi ograniczeniami.


Napisz komentarz

Komentarze