Tytan pojechał do Jabłonki w zaledwie 12-osobowym składzie. Mimo mocno ograniczonej kadry zawodnicy z Konieczkowej od pierwszych minut narzucili rywalom swoje warunki.
Pierwszy gol padł już w 2. minucie. Karol Pieniążek rozpoczął strzelanie, a chwilę później sam dołożył drugie trafienie. Potem worek z bramkami rozwiązał się na dobre.
Do przerwy Tytan prowadził aż 11:0.
Dziesięć goli jednego zawodnika
Największe wrażenie zrobił jednak występ Dawida Doparta. 17-letni zawodnik w pierwszej połowie potrzebował zaledwie dziewięciu minut, aby zdobyć cztery bramki. Przed przerwą dorzucił jeszcze dwa trafienia.
Po zmianie stron historia się powtórzyła. Dopart ponownie w ciągu dziewięciu minut cztery razy pokonał bramkarza Orłów.
Łącznie młody napastnik zakończył spotkanie z dziesięcioma golami na koncie.
W Konieczkowej dobrze znają jego możliwości. Dopart wcześniej występował przede wszystkim jako pomocnik, a w razie potrzeby potrafił również zagrać w obronie czy stanąć między słupkami.
Przed rozpoczęciem obecnego sezonu w Tytanie zabrakło napastnika, dlatego trener zdecydował się przesunąć 17-latka do przodu.
Jak się okazało, był to świetny ruch.
„Dawid to fajny i pracowity chłopak i ma papiery na grę w piłkę” - mówi, cytowany przez podkarpacki PZPN, Łukasz Brożek, prezes i trener Tytana.
Z podwórka do Akademii Stali Rzeszów
Historia Doparta jest mocno związana z lokalnym klubem. 17-latek mieszka niedaleko stadionu w Konieczkowej, a swoją przygodę z piłką zaczynał tradycyjnie, na podwórku.
Później trafił do Aramixu Niebylec, gdzie pracował z nim Łukasz Brożek. Następnym krokiem była Akademia Stali Rzeszów. Młody zawodnik zdecydował się jednak wrócić do rodzinnej miejscowości.
Tytan powstał w 2024 roku i właśnie tam kontynuuje swoją piłkarską przygodę.
„Miał kilka propozycji z innych klubów, ale zdecydował się pozostać u nas, w domu” - opowiada Paweł Wolan, skarbnik i jeden z zawodników Tytana.
Na co dzień Dopart uczy się w szkole w Strzyżowie. Pracuje również w firmie należącej do prezesa klubu.
Klub, który powstał z potrzeby serca
Historia Tytana jest znacznie ciekawsza niż sam rekordowy wynik. Klub istnieje dopiero od dwóch lat i jego początki nie należały do łatwych.
W pierwszym sezonie drużyna zajęła przedostatnie miejsce w strzyżowskiej klasie B. Kolejny rok również był trudny. Tytan zdobył zaledwie 10 punktów, przegrał 18 spotkań i stracił ponad sto bramek.
Mimo tego zawodnicy nie zrezygnowali.
„Zazwyczaj to my dostawaliśmy od innych, to my przegrywaliśmy mecze, ale chłopaki się nie zrazili. Grali, walczyli, bo chcą, bo to im sprawia przyjemność” - mówi Łukasz Brożek w rozmowie z podkarpackim PZPN.
Teraz klub występuje w klasie B Podokręgu Krosno. Choć Konieczkowa administracyjnie znajduje się w powiecie strzyżowskim, działacze zdecydowali się na zmianę podokręgu. Powód jest prosty: geografia.
Konieczkowa leży przy granicy z powiatem brzozowskim, dlatego wiele wyjazdów do klubów zrzeszonych w Podokręgu Krosno jest po prostu krótszych.
Stadion długo czekał na piłkarzy
Tytan wykorzystuje obiekt, który przez pewien czas stał praktycznie niewykorzystany.
„Żal było patrzeć jak stoi koło domu obiekt i marnieje” - przyznaje Brożek.
Gmina wybudowała stadion dzięki dofinansowaniu. Początkowo miał służyć przede wszystkim do organizacji różnych wydarzeń, festynów i innych lokalnych imprez. Z czasem pojawił się pomysł, by powstał tutaj również klub piłkarski.
I tak narodził się Tytan.
W drużynie gra także Japończyk
Kadra zespołu jest mieszanką doświadczenia i młodości. W Tytanie grają zarówno starsi zawodnicy, jak i nastolatkowie. Część piłkarzy wcześniej występowała w okolicznych klubach, inni swoją przygodę z piłką zaczynali wyłącznie na podwórku.
Jedną z najbardziej nietypowych postaci zespołu jest 35-letni Kotaro Yabe, Japończyk, który od dwóch lat występuje w Konieczkowej.
„Trochę mówi po polsku, trochę po angielsku i tak się dogadujemy. Jest już u nas drugi rok i chyba dobrze się tu czuje” - mówi prezes.
W Tytanie zawodnicy nie otrzymują pieniędzy za występy. Grają przede wszystkim dlatego, że chcą grać.
Teraz czas na kolejny krok
Obecny sezon również nie jest dla klubu łatwy. Tytan spóźnił się z wnioskiem o gminne dofinansowanie i w tym roku musi radzić sobie praktycznie własnymi siłami.
Finansowo klub wspiera Łukasz Brożek, który prowadzi własną firmę.
Działacze liczą jednak, że w przyszłym roku uda się pozyskać dotację. Wtedy chcieliby zrobić kolejny krok i rozpocząć treningi dla dzieci i młodzieży.
„W Konieczkowej na pewno nie brakuje chłopaków, którzy chcieliby zagrać u nas” - podkreśla Brożek.
Na razie największą nagrodą dla działaczy i zawodników był mecz z Orłami Jabłonka. 17:0, dziesięć goli Dawida Doparta i drużyna, która po wielu trudnych miesiącach mogła wreszcie cieszyć się z naprawdę efektownego zwycięstwa.
Dla 17-letniego Doparta może to być natomiast spotkanie, które na długo zapamięta. Dziesięć bramek w jednym meczu to wynik, o którym w lokalnym futbolu będzie się jeszcze długo mówiło.


Napisz komentarz
Komentarze