Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie głównym powodem drożyzny
Głównym motorem napędowym wzrostów cen paliw jest napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie. Konflikt i brak stabilności w tym kluczowym dla produkcji ropy regionie sprawiają, że notowania surowca lokują się wysoko. Mimo chwilowego spadku cen ropy na giełdzie w Londynie w pierwszej połowie mijającego tygodnia, wywołanego nadzieją na powrót USA i Iranu do negocjacji pokojowych, notowania szybko odrobiły straty i w piątek cena ropy Brent utrzymuje się powyżej 105 dolarów. Brak skłonności do ustępstw ze strony Waszyngtonu i Teheranu oraz kolejne ataki jemeńskich Huti na cele w Arabii Saudyjskiej skutecznie gasią optymizm inwestorów.
Eksperci e-petrol.pl podkreślają, że dopóki z Bliskiego Wschodzie nie napłyną optymistyczne sygnały, kierowcy muszą liczyć się z wysokimi stawkami na stacjach. Dodatkowo, na horyzoncie pojawia się kolejne zagrożenie – możliwy zakaz eksportu oleju napędowego przez USA, do którego przychyla się Donald Trump. Realizacja tego pomysłu grozi kryzysem paliwowym w Europie, która jest mocno zależna od amerykańskich dostaw.
Walka o marże i polityczny spór o obniżenie cen
Wysokie ceny paliw na rynkach światowych przekładają się na drastyczny wzrost kosztów dla polskich rafinerii. W ostatnim tygodniu ceny hurtowe benzyny i diesla gwałtownie wzrosły, co zmusza stacje paliw do minimalizowania swoich marż w celu utrzymania cen na "psychologicznym pułapie".
Eksperci e-petrol.pl szacują, że w najbliższych dniach, od 28 września do 4 października, kierowcy mogą spodziewać się cen benzyny Pb98 na poziomie 8,85–8,99 zł, Pb95 w granicach 7,97–8,09 zł, a oleju napędowego na poziomie 8,99–9,29 zł/l. Najkorzystniej cenowo pozostanie LPG, którego litr powinien kosztować 3,14–3,24 zł.
Wielu komentatorów podkreśla, że tak dynamiczna sytuacja na rynku paliw jeszcze w tym roku może doprowadzić do pobicia psychologicznej bariery 10 zł za list diesla.
W tle walki o marże trwa polityczny spór o sposób obniżenia cen paliw
Rząd proponuje podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, natomiast Prezydent Karol Nawrocki kwestionuje konstytucyjność tego rozwiązania i przedstawia własną inicjatywę "Paliwo Kosztuje Normalnie".
Projekt prezydencki zakłada m.in. czasowe zwolnienie sprzedaży detalicznej paliw z podatku od sprzedaży detalicznej, możliwość elastycznego obniżania akcyzy oraz ustawowe limity marż. Projekt ten ostro krytykuje minister energii Miłosz Motyka, który ocenia, że może on doprowadzić do nieopłacalności importu paliw, a w konsekwencji do zakłóceń dostaw i braków na stacjach.
Kierowcom w Polsce nie pozostaje nic innego, jak tylko z niepokojem spoglądać na stacyjne pylony i śledzić doniesienia z Bliskiego Wschodu i Waszyngtonu. W najbliższym tygodniu ceny paliw będą wahać się w granicach rekordowych poziomów, a ich dalszy los zależy od globalnej sytuacji na rynku naftowym i politycznych decyzji w kraju.

Napisz komentarz
Komentarze