Ratusz niemal codziennie informuje o działaniach służb. We wtorek magistrat przekazał, że drogi o najwyższym standardzie utrzymania, czyli te najbardziej obciążone ruchem i prowadzące m.in. do szkół, osiedli i przedszkoli, zostały posypane solą z dodatkiem chlorku wapnia, by ograniczyć ryzyko oblodzenia. Na papierze wszystko się zgadza, w terenie bywa różnie.
Telefony od mieszkańców nie ustają. Jedni mówią o nieodśnieżonych ulicach, inni o chodnikach, po których trudno przejść bez ryzyka upadku. Pojawiają się też sygnały, że pod śniegiem zniknęły przejścia dla pieszych i przystanki autobusowe.
Na tym tle wyróżnił się jeden z rzeszowskich radnych. Rafał Kulig, mieszkaniec osiedla Słocina, zamiast narzekać, postanowił po prostu działać. W poniedziałek, po pracy, wziął łopatę i sam odśnieżył przystanek autobusowy przy ul. św. Rocha.

– Przystanek św. Rocha górka 09 przygotowany w pełni pod przyjęcie pasażerów autobusów linii 16, 36 i 49. Zapraszamy – mówił, pokazując zdjęcia oczyszczonej wiaty i peronu.
To miejsce, z którego codziennie korzysta wielu mieszkańców Słociny. Po intensywnych opadach było praktycznie zasypane, a dojście do autobusu stanowiło spore wyzwanie. Kilkadziesiąt minut pracy wystarczyło, by sytuacja się zmieniła.
Sam radny zwraca uwagę na coś, co w tej historii wybrzmiewa najmocniej.
– Ludzie są przyzwyczajeni, że skoro płacą podatki czy czynsz, to wszystko ma być zrobione – mówi. – A czasem wystarczy wziąć sprawy w swoje ręce i pomóc sobie oraz innym.
Przy okazji Rafał Kulig skierował do kolegów z rady miasta prosty, choć wymowny apel.
– Gdyby pozostałych dwudziestu czterech radnych chwyciło za łopatę, mielibyśmy co najmniej dwadzieścia pięć odśnieżonych przystanków – wylicza.

W czasie, gdy zima testuje cierpliwość mieszkańców i wydolność miejskich służb, ta historia pokazuje, że samorząd zaczyna się bardzo blisko. Czasem dokładnie tam, gdzie stoi przystanek autobusowy zasypany śniegiem.





Napisz komentarz
Komentarze