O dramatycznych wydarzeniach poinformował w mediach społecznościowych Waldek, gazda schroniska.
- Jeden z najtrudniejszych dni, jak prowadzę bacówkę Jaworzec. Błąd ludzki, awaria sprzętu, a może wszystko naraz – napisał, podkreślając skalę tragedii i niepewność co do jej przyczyn.
Jak relacjonuje, sytuacja była niezwykle poważna. „Dziś spłonęła Betlejemka. Nikt nie ucierpiał w trakcie pożaru” – przekazał. Niestety, dramatyczne okoliczności odbiły się na zdrowiu jego bliskich. „Mój brat w wyniku stresu i potęgi ognia musiał zostać zabrany śmigłem do szpitala. Wracaj do zdrowia” – dodał w poruszającym wpisie.
Na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe, które podjęły akcję gaśniczą i zabezpieczyły teren. W działaniach uczestniczyła straż pożarna, ratownicy GOPR, policja oraz zespoły medyczne.
Opiekun Jaworca nie kryje wdzięczności wobec wszystkich zaangażowanych:
- Dziękuję wszystkim służbom za pomoc: straży pożarnej, GOPR, służbie medycznej, policji. Dziękuję za dziesiątki telefonów i SMS. Dziękuję – napisał.
Mimo ogromnych strat i trudnych emocji, właściciele nie zamierzają się poddać.
„Jak się otrząśniemy, to ruszam do pracy. Kolejne wyzwanie przed nami” – zapowiada Waldek, pokazując determinację i wolę odbudowy.
To nie tylko strata materialna, ale także bolesne doświadczenie dla ludzi związanych z tym miejscem. „Pożar to jest straszne doświadczenie” – podsumował gazda.
Na razie nie są znane oficjalne przyczyny zdarzenia. Sprawą zajmują się odpowiednie służby.





Napisz komentarz
Komentarze