Służby oraz władze miasta pracują nad ustaleniem dokładnego przebiegu zdarzenia i lokalizacji wszystkich punktów uderzeń. Uwagę ekspertów przykuwają parametry techniczne pocisku, który uderzył w region. Według doniesień mer miasta, Andrij Sadowy, potwierdził, że rakieta balistyczna skierowana na Lwów poruszała się z niewyobrażalną prędkością 13 tysięcy kilometrów na godzinę.
Pojawiły się podejrzenia, że Rosja mogła wykorzystać swój najnowszy arsenał. Siły Powietrzne Ukrainy wskazują na poligon Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim jako prawdopodobne miejsce startu.
To właśnie tam stacjonować ma kompleks hipersonicznych rakiet balistycznych średniego zasięgu typu Oresznik. Choć mer Sadowy podkreśla, że użycie akurat tego typu broni nie zostało jeszcze ostatecznie potwierdzone, prędkość pocisku wskazuje na technologię hipersoniczną.
Pocisk Oriesznik może być uzbrojony w kilka głowic, które się od niego oddzielają - dzięki czemu może atakować kilka celów jednocześnie.
Nocny atak Rosji na Ukrainę
Atak nie pozostał bez wpływu na codzienne funkcjonowanie obwodu. Maksym Kozycki, szef lwowskiej administracji obwodowej, przekazał informacje o uszkodzeniu kluczowego obiektu infrastruktury krytycznej. Skala zniszczeń oraz ich wpływ na dostawy mediów są obecnie szacowane przez odpowiednie służby ratunkowe.
Nocny niepokój potęgował fakt, że w całej Ukrainie obowiązywał alarm przeciwlotniczy. Był on związany nie tylko z aktywnością rakietową, ale również ze startem rosyjskiego myśliwca MiG-31K, który jest zdolny do przenoszenia pocisków hipersonicznych systemu Kindżał. Lwów po raz kolejny stał się celem precyzyjnego uderzenia w obiekty o znaczeniu strategicznym, co potwierdza kontynuację agresywnej kampanii wymierzonej w zaplecze energetyczne i logistyczne Ukrainy.





Napisz komentarz
Komentarze