Monopol na rację i etykietowanie przeciwników
Głównym zarzutem, jaki Leszek Miller wytacza przeciwko Pawłowi Kowalowi, jest sposób, w jaki traktuje on swoich adwersarzy. Według byłego szefa rządu, poseł przyjął pozę naczelnego moralizatora, który nie dyskutuje, lecz feruje wyroki.
W tej czarno-białej wizji świata każdy, kto ośmieli się zgłosić wątpliwości lub zaprezentować odmienny punkt widzenia, natychmiast trafia na celownik. Zamiast argumentów pojawiają się gotowe łatki: oponent „nie rozumie”, „szkodzi”, a ostatecznie zostaje sprowadzony do roli kogoś, kto „działa na rzecz Kremla”.
To mechanizm znany od lat – wykluczyć z debaty, zanim ta na dobre się rozpocznie. Miller idzie jednak o krok dalej, określając ten styl mianem „nachalnej, banderowskiej publicystyki”.
Duch Tadeusza Kura krąży nad debatą
Aby uświadomić czytelnikom ciężar gatunkowy metod stosowanych przez Kowala, Leszek Miller sięga po mocną historyczną analogię. Przywołuje postać Tadeusza Kura, czołowego propagandysty z czasów Władysława Gomułki, który odegrał haniebną rolę w trakcie antysemickiej kampanii Marca ’68. Kur, podobnie jak dziś Kowal w oczach Millera, udawał dziennikarza, w rzeczywistości będąc trybikiem w machinie niszczenia ludzi. Zawsze stał po „właściwej” stronie, moralizował i bezwzględnie oczerniał środowiska inteligenckie.
Ten autorytarny styl został ówcześnie trafnie podsumowany przez Dariusza Fikusa w tekście, którego publikację zablokowała peerelowska cenzura: „Kur wie lepiej”. Według Millera to sformułowanie brzmi dziś niezwykle aktualnie, stanowiąc idealny komentarz do publicznej aktywności Pawła Kowala.
Zmiana dekoracji, te same narzędzia
Konkluzja byłego premiera jest gorzka i nie pozostawia złudzeń co do jakości współczesnego sporu politycznego. Miller zauważa, że choć zmieniły się czasy, a polityczne wektory odwróciły się o sto osiemdziesiąt stopni, to mentalność i metody pozostały uderzająco zbieżne.
Antysemicką nagonkę z czasów PRL zastąpiła dziś „probanderowska gorliwość”, a w miejsce dawnych mocodawców z ekipy Gomułki pojawił się Kijów i jego „warszawskie sługi”.
Zmienił się słownik, zmienili się patroni, ale w dłoniach wciąż dzierżona jest ta sama broń: moralna siekiera do rozbijania wrogów i przekonanie, że racja zawsze stoi po stronie tego, kto głośniej krzyczy.
Wpis Leszka Millera to nie tylko uderzenie w partyjnego oponenta z innej formacji, ale przede wszystkim ostre memento dla całej klasy politycznej. Pokazuje ono, jak łatwo w obronie „wzniosłych” wartości można sięgnąć po najniższe, totalitarne wręcz metody eliminacji przeciwników z dyskursu.

![Groźny wypadek w Markowej. Auto uderzyło w przystanek i budynek [ZDJĘCIA] Groźny wypadek w Markowej. Auto uderzyło w przystanek i budynek [ZDJĘCIA]](https://static2.rzeszow-info.pl/data/articles/sm-4x3-grozny-wypadek-w-markowej-auto-uderzylo-w-przystanek-i-budynek-zdjecia-1772354398.jpg)



Napisz komentarz
Komentarze