Tego dnia, po godzinie 14, strażacy zostali zaalarmowani i zadysponowani do powalonej lipy drobnolistnej na terenie placówki oświatowej. Po przybyciu na miejsce ratownicy zastali potężny pień wyrwany z korzeniami, który przewrócił się bezpośrednio na ogrodzenie szkoły.
Siła uderzenia uszkodziła płot, a rozłożyste gałęzie zatarasowały pobliski chodnik oraz część jezdni, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla przechodniów i nadjeżdżających pojazdów. Strażacy natychmiast zabezpieczyli teren i przy użyciu pilarek łańcuchowych przystąpili do stopniowego rozcinania konarów oraz usuwania fragmentów pnia z ciągu pieszego i drogi.
Ze względu na gabaryty drzewa oraz fakt, że do zdarzenia doszło w bliskim sąsiedztwie placówki, cała akcja wymagała niezwykłej precyzji i ostrożności. W momencie powalenia lipy w szkole wciąż przebywali uczniowie, dlatego można mówić o ogromnym szczęściu w nieszczęściu.

Gdyby do podmuchu doszło chwilę wcześniej lub później, w momencie gdy dzieci wychodziły ze szkoły, przechodziły chodnikiem lub bawiły się przy ogrodzeniu, mogłoby dojść do wielkiej tragedii. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, a po uporządkowaniu terenu strażacy powrócili do remizy.
Mieszkańcy alarmowali od dawna
Tego zdarzenia można było jednak uniknąć. Mieszkańcy Hermanowej od długiego czasu zwracali uwagę na stan techniczny drzewa i wielokrotnie zgłaszali wnioski do dyrekcji szkoły oraz władz gminy Tyczyn, apelując o jego niezwłoczne usunięcie, zanim dojdzie do nieszczęścia.
- Wielokrotnie alarmowaliśmy dyrekcję szkoły oraz gminę o realnym zagrożeniu złamania się tego drzewa. Od razu było wiadomo, że jest zginite, spruchniałe - mówi nam jeden z mieszkańców.
Jak się okazuje, samorząd miał świadomość zagrożenia i próbował podjąć odpowiednie kroki, jednak natrafił na opór urzędniczy.
Konserwator zabytków zablokował wycinkę
Drzewo znajdowało się na terenie ochrony konserwatora zabytków z uwagi na to, że znajdowało się na działce z zabytkową kapliczką. Z oficjalnej odpowiedzi Urzędu Miejskiego w Tyczynie do redakcji Rzeszów Info wynika, że Burmistrz Tyczyna już 25 listopada 2024 roku wystąpił do Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu z wnioskiem o wydanie zezwolenia na wycięcie dwóch drzew przy szkole, w tym pechowej lipy.
Władze gminy jednoznacznie argumentowały wówczas, że obiekty te stanowią bezpośrednie i realne zagrożenie dla życia ludzkiego oraz mienia.
Niestety, decyzja konserwatora okazała się odmowna. Pismem z dnia 9 stycznia 2025 roku Wojewódzki Konserwator Zabytków (Delegatura w Rzeszowie) negatywnie zaopiniował zamiar usunięcia lipy drobnolistnej.
Ostatecznie to nie urzędnicze decyzje, lecz silny wiatr rozstrzygnął los zagrażającego dzieciom drzewa. Dobrze, że nikomu nic się nie stało.
O wyjaśnienie powodów decyzji odmownej konserwatora zabytków zwróciliśmy się mailowo to tego urzędu. Do chwili publikacji tego artykułu nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Jeżeli taka do nas dotrze, natychmiast zaktualizujemy artykuł.

Napisz komentarz
Komentarze