Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 1 października 2026 17:49
RZESZÓW INFO
Reklama

„Alerty RCB stały się kabaretem?”. Krzysztof Bosak ostro o systemie alarmowania

Podziel się
Oceń

Kilkadziesiąt alertów RCB w ciągu jednego miesiąca, chaotyczne ewakuacje, niesprawne syreny i miliardy złotych wydawane na ochronę ludności. Krzysztof Bosak podczas konferencji prasowej przed Podkarpackim Urzędem Wojewódzkim w Rzeszowie nie zostawił suchej nitki na systemie obrony cywilnej. Wicemarszałek Sejmu przekonywał, że zamiast wzmacniać poczucie bezpieczeństwa, kolejne komunikaty alarmowe wywołują dezorientację i sprawiają, że mieszkańcy przestają na nie reagować.
„Alerty RCB stały się kabaretem?”. Krzysztof Bosak ostro o systemie alarmowania

Źródło: Konfederacja Wolność i Niepodległość

Kilkadziesiąt alertów w miesiąc. Mieszkańcy zaczynają je wyciszać

W czwartek, 1 października, w Rzeszowie odbyła się konferencja prasowa z udziałem Krzysztofa Bosaka, wicemarszałka Sejmu i jednego z liderów Konfederacji, oraz Piotra Pomykały, lokalnego działacza ugrupowania. Spotkanie z mediami zorganizowano przed Urzędem Wojewódzkim, a głównym tematem były funkcjonowanie obrony cywilnej, bezpieczeństwo mieszkańców i system powiadamiania o zagrożeniach.

Politycy zwrócili szczególną uwagę na alerty RCB, które we wrześniu wielokrotnie trafiały na telefony mieszkańców Podkarpacia. Zdaniem Bosaka obecny sposób informowania o zagrożeniach nie spełnia swojej funkcji, a nadmierna liczba komunikatów może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.

– To, czego doświadczają mieszkańcy Rzeszowa, jeśli chodzi o alerty RCB, jest całkowicie nieakceptowalne – stwierdził Krzysztof Bosak.

Lider Konfederacji przypomniał, że we wrześniu komunikaty potrafiły przychodzić nawet kilka razy dziennie. Jako przykład wskazał wydarzenia z 17 września, kiedy doszło do chaotycznych ewakuacji szkół i urzędów.

Do problemu odniósł się również Piotr Pomykała, który przypomniał, że już wcześniej sygnalizował tę kwestię wspólnie z europosłem Tomaszem Buczkiem.

– O tym już informowaliśmy, że ludzie nie reagują już na te powiadomienia, często je blokują, wyciszają – powiedział.

Pomykała zwrócił uwagę na dysproporcję między liczbą komunikatów w poszczególnych miesiącach. W sierpniu wysłano ich zaledwie sześć, natomiast we wrześniu – kilkadziesiąt.

– Czy coś nadzwyczajnego zmieniło się w sytuacji geopolitycznej, że taka intensyfikacja nastąpiła? Nie sądzę – ocenił.

W jego opinii problemem jest również brak jednolitych procedur reagowania. W niektórych szkołach i urzędach podejmowano decyzje o ewakuacji, podczas gdy w galeriach handlowych życie toczyło się normalnym rytmem.

Miliardy na obronę cywilną, ale gdzie są efekty?

Krzysztof Bosak zakwestionował również sposób wydatkowania pieniędzy przeznaczonych na ochronę ludności i obronę cywilną. Przytoczył kwoty, według których w 2025 roku wydano na ten cel 16 mld zł, w 2026 roku 17 mld zł, a w kolejnych latach planowane są wydatki przekraczające 100 mld zł.

Zdaniem wicemarszałka Sejmu za tak dużymi nakładami finansowymi nie idzie odpowiednio zaplanowane wzmacnianie systemu bezpieczeństwa.

– Jak te pieniądze są wydawane? Jak, kto chce. Bez żadnego planu, bez kwantyfikowalnych celów, bez jakościowej kontroli, bez z góry założonego planu, jakie dokładnie zdolności mają być osiągnięte – mówił Bosak.

Polityk przekonywał, że zamiast poczucia bezpieczeństwa w społeczeństwie narasta dezorientacja i niepokój. Zasugerował również, że sposób komunikowania zagrożeń może być wykorzystywany do budowania poparcia dla rządu w sytuacji kryzysowej.

– Raczej widzę narastającą dezorientację naszego społeczeństwa i narastające zaniepokojenie, a nawet narastające przekonanie, że rząd wykorzystuje temat wojny do celowego siania niepokoju w społeczeństwie, po to żeby uzyskać tak zwany efekt flagi – ocenił.

SMS z linkiem od RCB i strona, która nie wytrzymała ruchu

Bosak wskazał także na problemy techniczne związane z komunikacją kryzysową. Jako przykład podał sytuację, w której RCB rozesłało wiadomość SMS zawierającą link. Jak zauważył, obywatele są jednocześnie regularnie przestrzegani przed klikaniem w podejrzane odnośniki, a tym razem sami otrzymali taki komunikat od instytucji państwowej.

– Z jednej strony, w zakresie cyberbezpieczeństwa, jesteśmy informowani, że mamy nie klikać w linki, z drugiej strony raz RCB samo rozesłało SMS z linkiem. I jak wszyscy obywatele zaczęli w ten link klikać, no bo dostali to od RCB, więc prawdopodobnie zaufali, to się okazało, że strona jest nieprzygotowana na taki ruch i przez kilka godzin w ogóle nie działało. To jest proszę państwa kabaret – mówił wicemarszałek.

Według Bosaka system powinien zostać zmodernizowany. Postuluje on stworzenie specjalnego kanału komunikacji we współpracy z operatorami telekomunikacyjnymi. Miałby on gwarantować natychmiastowe dostarczanie komunikatów oraz zabezpieczać przed podszywaniem się pod instytucje państwowe.

Polityk zwrócił też uwagę, że w sytuacji realnego zagrożenia mieszkańcy powinni mieć dostęp do wyraźnie określonego kanału informacyjnego. Jego zdaniem problemem jest również to, że mimo wysyłania alertów w mediach kontrolowanych przez rząd emitowany jest zwykły program.

Syreny alarmowe zależne od urzędników

Kolejnym problemem, na który wskazał lider Konfederacji, jest sposób uruchamiania syren alarmowych. Jak przekonywał, w wielu przypadkach procedura wymaga fizycznej obecności urzędnika przy urządzeniu. W jego ocenie w XXI wieku takie rozwiązanie jest niepotrzebnie skomplikowane.

– Mając w sumie trzy formacje mundurowe utrzymujące całodobowe stanowiska dowodzenia, my powiadomienie ludności zrzucamy na urzędników, którzy w ogóle nie mają całodobowego trybu pracy – mówił Bosak.

Zaproponował, aby syreny zostały podłączone do systemu umożliwiającego ich zdalne uruchamianie, na przykład za pośrednictwem światłowodu lub kart SIM.

– W RCB, w programie, wcisnąć jeden przycisk i uruchomić te syreny tam, gdzie trzeba. W ogóle nie trzeba by się komunikować z samorządami, w ogóle nie ma takiej potrzeby – przekonywał.

Poradnik bezpieczeństwa też pod ostrzałem

Podczas konferencji nie zabrakło również krytyki rządowego poradnika bezpieczeństwa. Piotr Pomykała wskazał na – jego zdaniem – sprzeczności dotyczące zaleceń na wypadek blackoutu.

Zwrócił uwagę, że w poradniku zaleca się przygotowanie alternatywnego źródła ogrzewania, podczas gdy, jak twierdził, państwo prowadzi działania zniechęcające do posiadania dodatkowych kominków i pieców.

– W rozdziale o zagrożeniach spowodowanych blackoutem mamy na przykład informację o tym, żeby przygotować alternatywne źródło ogrzewania. No ale polskie państwo działa przeciwnie. To znaczy zniechęca do tego, żeby posiadać dodatkowe kominki, piece – mówił Pomykała.

Bosak podkreślił przy tym, że odpowiedzialności za obecny stan systemu nie można przypisywać wyłącznie obecnemu rządowi. W jego ocenie zaniedbania sięgają również poprzednich ekip rządzących.

– Już w okresie rządu PiS-u, i wiem to z pierwszej ręki od ludzi, którzy pracowali w RCB, była pełna świadomość, że ten system jest anachroniczny i nic z tym nie zrobiono, dlatego, że próba zreformowania i unowocześnienia i wzmocnienia RCB ugrzęzła w sporach pomiędzy kancelarią premiera i MSW. I tak jest do dziś – powiedział.

Po Rzeszowie czas na Łańcut

Czwartkowa konferencja w Rzeszowie jest częścią jesiennej trasy Krzysztofa Bosaka po Polsce. Wicemarszałek Sejmu odwiedza kolejne regiony kraju, a podczas podkarpackiego odcinka towarzyszy mu Piotr Pomykała.

Na tym jednak wizyta polityków w regionie się nie kończy. Na godzinę 17.30 zaplanowano otwarte spotkanie z mieszkańcami Łańcuta. Odbędzie się ono w sali Powiatowego Zespołu Placówek Oświatowych przy ul. Armii Krajowej 51D. W spotkaniu wezmą udział Krzysztof Bosak i Piotr Pomykała.

Tematyka rozmów ma dotyczyć między innymi bezpieczeństwa i obrony cywilnej – zagadnień, które podczas rzeszowskiej konferencji wywołały zdecydowaną krytykę polityków Konfederacji.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama