O zdarzeniu jako pierwszy poinformował „Tygodnik Nadwiślański”. Według nieoficjalnych informacji przekazanych przez medium przesyłkę otworzyli żołnierze Żandarmerii Wojskowej. Po kontakcie z jej zawartością mieli poczuć się źle.
Na miejsce skierowano zespoły ratownictwa medycznego. Jak relacjonował świadek cytowany przez „Tygodnik Nadwiślański”, w krótkim czasie przed szpitalem w Nowej Dębie pojawiły się kolejne karetki.
„Przyjechała jedna, potem druga, a następnie trzecia karetka. Nagle dookoła zaroiło się od policji i wojska” - relacjonował świadek.
W związku z sytuacją zabezpieczono również wejście na izbę przyjęć. Równolegle działania prowadzono na terenie jednostki wojskowej. Na miejsce skierowano m.in. specjalistyczną grupę ratownictwa chemiczno-ekologicznego straży pożarnej.
Przesyłka została przebadana
Do sprawy odniosła się Żandarmeria Wojskowa. W oficjalnym komunikacie poinformowano, że zdarzenie miało miejsce 30 września około godz. 10.30 w siedzibie Placówki Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie.
„Przesyłki niewiadomego pochodzenia, co do zawartości której były wątpliwości” - tak określono zabezpieczoną paczkę.
Kluczowe okazały się wyniki przeprowadzonych badań. Żandarmeria Wojskowa poinformowała, że wykluczono obecność środków chemicznych, biologicznych i radiologicznych.
Do szpitala trafiło dwóch żołnierzy oraz pracownik wojska. Jak przekazano, wszystkie trzy osoby zostały już wypisane. Badania nie wykazały u nich zatrucia.
Sprawę wyjaśnia prokuratura
Okoliczności zdarzenia są obecnie wyjaśniane przez Żandarmerię Wojskową pod nadzorem prokuratora. Sprawą zajmuje się Dział do Spraw Wojskowych Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.
Na tym etapie służby nie informują o pochodzeniu przesyłki ani o tym, co dokładnie wzbudziło podejrzenia dotyczące jej zawartości. Wyniki badań wskazują jednak, że w paczce nie znajdowały się substancje chemiczne, biologiczne ani radiologiczne.

Napisz komentarz
Komentarze