Według wstępnych informacji prywatny helikopter wykonujący lot niekomercyjny spadł w lesie w okolicach Malawy - twierdzą świadkowie zdarzenia, którzy jak przekazali naszej redakcji, na miejscu zdarzenia wybuchł pożar.

- Na miejsce udają się strażacy. Do zdarzenia miało dojść w lesie. To trudno dostępny teren. Ściągamy quady, żeby móc dojechać w miejsce zgłoszenia - mówi Rzeszów Info starszy kapitan Jan Czerwonka, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie.
Nie żyją 2 osoby
Według wstępnych ustaleń na miejscu strażacy zastali rozbity helikopter. Wiadomo też, że nie żyją dwie osoby. - Służby przeczesują teren, aby wykluczyć inne ofiary śmiertelne - przekazał nam st. kpt. Jan Czerwonka, dodając, że śmigłowiec, który rozbił się w lesie, spłonął doszczętnie.
- To maszyna Robinson R44 - wynika z naszych wstępnych ustaleń - powiedział strażak.
Na miejscu pracują liczne siły i środki straży pożarnych z kilku powiatów, m.in. z rzeszowskiego, łańcuckiego oraz z Jednostek Ratowniczo-Gaśniczych w Rzeszowie. - Łącznie już 15 zastępów, około 50 strażaków - poinformował st. kpt. Czerwonka z KM PSP w Rzeszowie.
Terytorialsi jadą na miejsce katastrofy
- Około godziny 16:00 dyżurny miejski policji w Rzeszowie otrzymał informację, o tym ze w Malawie w obszarze kompleksu leśnego, doszło do wypadku lotniczego. Na miejsce skierowano policjantów oraz strażaków - powiedziała podkom. Magdalena Żuk z rzeszowskiej policji. - Zginęły dwie osoby - dodaje policjantka.
- Wkrótce pracę na miejscu katastrofy rozpocznie ekipa dochodzeniowo-śledcza, która pod nadzorem prokuratura zabezpieczy wszelkie ślady i dowody. O wypadku poinformowano już przedstawiciela Państwowej Komisji ds. Badania Wypadków Lotniczych - przekazała podkom. Żuk.
Na miejsce zadysponowano także żołnierzy 3 Podkarpackiej Brygady Terytorialnej, którzy mają m.in. przeczesywać okolice, aby wykluczyć inne ofiary tej katastrofy.





Napisz komentarz
Komentarze